Ariana | WS | Blogger | X X

10.04.2015

Sasi-x

„Psyche, ta, której zmysłem nie dotknięta dusza, ni jednej zmazy nie pamięta.”  Kazimierz Przerwa-Tetmajer

Moje życie składało się z wielu przypadków, wyrzeczeń, łez i śmiechu. Sama nigdy siebie nie rozumiałam, i chyba nadal nie zrozumiem. Jestem zwykłym człowiekiem, ot co. Moje jestestwo jest przeciętne, wyimaginowane, pełne przeciwieństw.
Nigdy nie myślałam o sobie jako o pisarce (nawet tej amatorskiej), a moja twórczość wzbija się na poziom przeciętności. Tylko jedna rzecz czyni ją wyjątkową: jest moja. Tylko moja, moja, moja i najukochańsza. Bo moja.
Uwielbiam uciekać od rzeczywistości, tej brudnej, niechcianej. Muzyka stała się moją ostoją, przystanią, do której powracam, kiedy mam problemy, a nawet kiedy ich nie mam. Wyznaję zasadę: dzień bez muzyki jest dniem straconym.
Kiedyś starałam się być miła, sympatyczna, choć z dnia na dzień wydaje mi się, że już mi nawet na tym nie zależy. Lubię wkurwiać ludzi, jest to całkiem przyjemne zajęcie. I sprawia frajdę.
Chociaż czasem moja nieśmiałość wygrywa nad innymi cechami charakteru, przez co wydaję się nieco inna, wyalienowana. Czasem również unikam kontaktów z ludźmi, po czym uciekam do mojej dobrej przyjaciółki: samotności. Nikt mnie tak nie rozumie, jak ona sama. Wydaje się to śmieszne, trochę denne i dziecinne, ale samotność nie jest taka zła, uwierzcie mi. Przynajmniej można uciec od stada ludzi, którzy parzą na twój wygląd, stan konta i szydzą, jeśli chodzisz w tych samych butach od roku (bo przecież nie masz dziesięć tysięcy par butów). To jest tylko przykład oczywiście. I żebyście sobie nie myśleli: nie nienawidzę ludzi. Po prostu ich toleruję.
Owszem lubię towarzystwo, lubię się bawić, pożartować, śmiać, wygłupiać ze znajomymi. To nie jest tak, że cały czas uciekam od ludzi. Po prostu, kiedy czuję potrzebę, to zamykam się w swoim małym światku. A potem znów wracam do tłumu. Bo przecież trzeba jakoś funkcjonować, a człowiek jest z natury osobą, która żyje w stadzie.
Wiele słów przez ostatnich klika lat straciło dla mnie jakiekolwiek znaczenie. Rodzina to coś co się sypie, upada, niekiedy powstaje. Życie między ludźmi, których się kocha, jest niekiedy samoistną trucizną. Bo przecież nic innego nie może człowieka zniszczyć jak inny człowiek. Nie zapominając oczywiście o kolejach losu, ale to zupełnie inna sprawa.
Wydaję się mi, że już nie potrafię kochać. Miłość nie jest dla mnie. To uczucie wypaliło się we mnie jakiś czas temu, a ja zgasiłam ten ostatni płomień. Po moim sercu został tylko popiół.
Uwielbiam romantyzm, powoli poznaję tajniki epoki modernizmu. Coraz bardziej przekonuję się do poezji, tej współczesnej, ale i tej z lat minionych.
Oprócz tego miłuję: długie spanie, spanie i jeszcze raz spanie. Lenistwo to moja cecha wrodzona (i starannie pielęgnowana). Nie zapominajmy też o jedzeniu, dlatego nie widzę siebie pięknej oraz chudej, bo do zgrabności wiele mi brakuje. Dziwię się tylko, że od tylu lat mieszczę się w jeden i ten sam rozmiar (może to ze względu na moje niskie horyzonty — po prostu kurdupel).
Jeszcze lubię wiele innych rzeczy, ale nie widzę sensu wymieniania wszystkiego, wyszłaby z tego długa litania.
I pamiętajcie: moja przeciętność nie jest wyimaginowana, jest prawdziwa i namacalna.
Witam Cię, chociaż powinno to być pożegnanie. Dies Natalis Domini — w dniu narodzin Pana.